-Coś się stało?!
-Noga...
Zdjęłam bandaż. Rana zaczęła krwawić na nowo. Musiałam zatamować krwawienie, posmarować ją maścią i założyć nowy opatrunek. Cała łydka była rozcięta.
-Już lepiej?
Pokiwał głową. Był cały spocony i miał gorączkę. Zrobiłam mu zimny okład i usiadłam obok.
-Nie wygląda to najlepiej.
-Domyślam się- odrzekł.
-Potrzebujesz coś?
Pokręcił głową. Przyniosłam mu tabletki. Mike połknął je posłusznie. Spojrzałam w te jego brązowe oczy, kiedy nagle:
-Jessie!- usłyszałam głos mamy.
-Tak?
-Ciocia poprosiła, żebyś zajęła się jej synkiem. Mogłabyś to zrobić? Musimy zabrać ją do lekarza i nie będzie nas przez jakiś czas.
-Kuzynkiem Alanem mogę się zawsze zaopiekować. Nie ma problemu.
-Dziękuję ci. Jesteś aniołkiem. Jak się czujesz Michael?- zapytała mama.
-Lepiej.
-To dobrze. Jeżeli byłyby jakieś problemy to dzwoń.
-Nie ma sprawy.
Kiedy wyszli odrzekłam do Mika:
-A może chciałbyś wziąć prysznic?
-Przynajmniej tyle.
Ofoliowałam jego gips, żeby nie pomoczył się i pomogłam mu wejść do łazienki.Po dwudziestu minutach wyszedł z niej z mokrymi włosami. Nagle usłyszałam płacz. Poszłam do pokoju po kuzyna. Kiedy tylko mnie zobaczył, zaczął się uśmiechać. Zeszłam z nim na dół z zamiarem nakarmienia go. Michael w tym czasie siedział w kuchni i pił herbatę.
-A gdzie jest moja rodzina?-Mieszkają u waszej ciotki.
Zrobiłam Alanowi mleko i usiadłam z nim w salonie. Po chwili przysiadł się Mike. Alan złapał jego rękę i zaczął się śmiać. Po chwili my zrobiliśmy to samo. Po miesiącu Michael był już kompletnie zdrowy. Robił jeszcze tylko ćwiczenia na rękę, ale mógł już tańczyć. Pewnego dnia zszedł radosny do salonu i obrócił mnie w kółko.
-A co ty taki radosny?
-Bo dostałem propozycję nagrania nowej płyty- powiedział nucąc.
-Kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro.
-Mało czasu na pożegnanie.
-Niestety.
Rano opierałam się bokiem o auto, kiedy Michael wpakowywał walizki do auta. Potem zamknął bagażnik, podszedł do mnie, złapał moje dłonie i powiedział:
-Będę tęsknił.
-Ja też.
-Codziennie będę do ciebie dzwonić.
Pociągnęłam nosem. Mike ujął mnie pod brodę i powiedział:
-Ej, proszę mi się tu uśmiechnąć.
Nie udało mi się. Przytulił mnie mocno i głaskał po plecach.
-Dla mnie to też jest trudne. Niedługo wrócę. Bądź silna królewno, zgoda?
Pokiwałam słabo głową. Wsiadł do auta i odjechał. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie Ashley.
-Cześć Jessie. Co powiesz na małe zakupy?
Nie miałam humoru, ale nie mogłam się od wszystkich odizolować.
-Jasne. W sumie, czemu nie?
-Super, to ja będę po ciebie za jakieś dwadzieścia minut.
Uszykowałam się i pojechałyśmy razem do centrum. Kiedy przechodziłyśmy obok sklepu z mediami usłyszałam:
-Na rynek niedługo ma trafić nowa płyta Michaela Jacksona.
Nagle pojawił się Mike z reporterem.
-Komu ją dedykujesz?
-Dedykuję ją rodzinie, ale w szczególności mojej Jessie, za która tęsknię.
-Jesteście parą?
Po chwili ciszy odrzekł:
-Nie, nie jesteśmy... parą.
-To kim w takim razie jest ta Jessie, o której wspomniałeś?
-To moja mała gwiazdka. To ona napędza mnie do dalszego działania.
-Motywuje cię, tak?
-Tak. Można powiedzieć, że daje mi kopa w tyłek, kiedy jestem uparty i leniwy.
-Dziękujemy za wywiad Mike. Oddaję głos do studia.
Kiedy spojrzałam na Ashley, miała otwarte usta. Patrzyła na mnie wielkimi oczami.
-O co ci chodzi?
-O co mi chodzi? Nie słyszałaś co on o tobie mówił?
-Słyszałam i co z tego?
-Wygląda, jakby się w tobie zakochał.
-Nie mów głupot.
-Nie mówię. Widziałam iskierki w jego oczach, kiedy mówił na twój temat.
-Zbadaj sobie lepiej wzrok.
-Jesteś strasznie uparta, wiesz?
-Tak, wiem. Mam to po tacie.
Wieczorem wróciłam do domu. Nagle zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć królewno.
-Cześć Mike.
-Co tam u ciebie?
-Dobrze. A u ciebie?
-Też. Miałem dzisiaj wywiad.
-Widziałam.
-Naprawdę? Gdzie?
-W sklepie z telewizorami.
-Hm. Szybko się pojawiło.
-Zaskakująco szybko.
-A jak się czujesz?
-Dobrze. Trochę smutno tu bez ciebie.
-Mógłbym powiedzieć to samo. Niedługo wrócę.
-Mam nadzieję.
-Tęsknię za tobą.
-Ja za tobą też.
-Zadzwonię jutro. Pa Jess.
-Pa.
Przez resztę dnia siedziałam sama w pokoju i czytałam książkę. Niecierpliwie czekałam na telefon od Michaela...
-Niestety.
Rano opierałam się bokiem o auto, kiedy Michael wpakowywał walizki do auta. Potem zamknął bagażnik, podszedł do mnie, złapał moje dłonie i powiedział:
-Będę tęsknił.
-Ja też.
-Codziennie będę do ciebie dzwonić.
Pociągnęłam nosem. Mike ujął mnie pod brodę i powiedział:
-Ej, proszę mi się tu uśmiechnąć.
Nie udało mi się. Przytulił mnie mocno i głaskał po plecach.
-Dla mnie to też jest trudne. Niedługo wrócę. Bądź silna królewno, zgoda?
Pokiwałam słabo głową. Wsiadł do auta i odjechał. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie Ashley.
-Cześć Jessie. Co powiesz na małe zakupy?
Nie miałam humoru, ale nie mogłam się od wszystkich odizolować.
-Jasne. W sumie, czemu nie?
-Super, to ja będę po ciebie za jakieś dwadzieścia minut.
Uszykowałam się i pojechałyśmy razem do centrum. Kiedy przechodziłyśmy obok sklepu z mediami usłyszałam:
-Na rynek niedługo ma trafić nowa płyta Michaela Jacksona.
Nagle pojawił się Mike z reporterem.
-Komu ją dedykujesz?
-Dedykuję ją rodzinie, ale w szczególności mojej Jessie, za która tęsknię.
-Jesteście parą?
Po chwili ciszy odrzekł:
-Nie, nie jesteśmy... parą.
-To kim w takim razie jest ta Jessie, o której wspomniałeś?
-To moja mała gwiazdka. To ona napędza mnie do dalszego działania.
-Motywuje cię, tak?
-Tak. Można powiedzieć, że daje mi kopa w tyłek, kiedy jestem uparty i leniwy.
-Dziękujemy za wywiad Mike. Oddaję głos do studia.
Kiedy spojrzałam na Ashley, miała otwarte usta. Patrzyła na mnie wielkimi oczami.
-O co ci chodzi?
-O co mi chodzi? Nie słyszałaś co on o tobie mówił?
-Słyszałam i co z tego?
-Wygląda, jakby się w tobie zakochał.
-Nie mów głupot.
-Nie mówię. Widziałam iskierki w jego oczach, kiedy mówił na twój temat.
-Zbadaj sobie lepiej wzrok.
-Jesteś strasznie uparta, wiesz?
-Tak, wiem. Mam to po tacie.
Wieczorem wróciłam do domu. Nagle zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć królewno.
-Cześć Mike.
-Co tam u ciebie?
-Dobrze. A u ciebie?
-Też. Miałem dzisiaj wywiad.
-Widziałam.
-Naprawdę? Gdzie?
-W sklepie z telewizorami.
-Hm. Szybko się pojawiło.
-Zaskakująco szybko.
-A jak się czujesz?
-Dobrze. Trochę smutno tu bez ciebie.
-Mógłbym powiedzieć to samo. Niedługo wrócę.
-Mam nadzieję.
-Tęsknię za tobą.
-Ja za tobą też.
-Zadzwonię jutro. Pa Jess.
-Pa.
Przez resztę dnia siedziałam sama w pokoju i czytałam książkę. Niecierpliwie czekałam na telefon od Michaela...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz