-Au!
Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka. Otworzyłam i zobaczyłam tam Mika, trzymającego się za głowę.
-Co sobie znów zrobiłeś?
-Uderzyłem się o daszek.
-Wejdź, dam ci zimny okład.
Michael usiadł w kuchni przy stole, a ja dałam mu worek z lodem. Przyłożył go sobie do czoła. Zasiadłam naprzeciw.
-Cieszę, się, że jesteś.
-Jakoś do tej pory mnie nie przytuliłaś.
Wstałam i usiadłam mu na kolanach, a Mike przycisnął mnie mocno do siebie.
-Stęskniłem się za tobą- szepnął.
-Ja za tobą też- wymruczałam w jego szyję.
Siedzieliśmy tak przez długi czas. Przytuleni do siebie i bez słowa.
-Jesteś głodny?
-Jak pies.
-Zrobię ci coś do jedzenia.
Wstałam z jego kolan i zaczęłam krzątać się po kuchni. Zrobiłam mu naleśniki. Pod wieczór usiadłam z Michaelem na kanapie w salonie. Zaczął opowiadać mi o nagrywaniu płyty. Położyłam głowę na jego kolanach. Głaskał mnie po niej.
-Zaśpiewasz mi coś?- zapytałam.
-Kiedy tylko zechcesz.
Całkiem sam, mówię swoje życzenie spadającej gwieździe
Czekam, aż mnie odnajdziesz
Pewnej słodkiej nocy, której spotkam
Nieznajomego, który zostanie moim przyjacielem
Kiedy nagle ktoś w ciemnościach wyciąga ku tobie dłoń
Rozpala iskierkę, która rozświetla ciemność
I mówi ci, że nigdy już nie będziesz się bał
A wówczas gdzieś w głębi serca czujesz ciepło
Światła, które będzie cię ogrzewać, gdy w nocy zawieje wiatr
Było to zapisane w gwiazdach i wiem,
Mój przyjacielu, że moim kimś jesteś ty
Obiecaj mi, że zawsze będziemy
Razem przemierzać świat
Trzymając się za ręce, marzeniom nie będzie końca
Mój sekretny przyjaciel z gwiazd i ja
Kiedy nagle ktoś w ciemnościach wyciąga ku tobie rękę
Rozpala iskierkę, która rozświetla ciemność
I mówi ci, że nigdy już nie będziesz się bał
A wówczas gdzieś w głębi serca czujesz ciepło
Światła, które będzie cię ogrzewać, gdy w nocy zawieje wiatr
Poszukaj na niebie tęczy
Wierzę, że ty i ja
Nigdy nie powiemy sobie "żegnaj"
Bo gdziekolwiek będziesz
Spojrzę się w niebo i zobaczę
Mojego kogoś w ciemnościach
Gdziekolwiek będziesz
Spojrzę się w niebo i zobaczę
Mojego kogoś w ciemnościach
Czekam, aż mnie odnajdziesz
Pewnej słodkiej nocy, której spotkam
Nieznajomego, który zostanie moim przyjacielem
Kiedy nagle ktoś w ciemnościach wyciąga ku tobie dłoń
Rozpala iskierkę, która rozświetla ciemność
I mówi ci, że nigdy już nie będziesz się bał
A wówczas gdzieś w głębi serca czujesz ciepło
Światła, które będzie cię ogrzewać, gdy w nocy zawieje wiatr
Było to zapisane w gwiazdach i wiem,
Mój przyjacielu, że moim kimś jesteś ty
Obiecaj mi, że zawsze będziemy
Razem przemierzać świat
Trzymając się za ręce, marzeniom nie będzie końca
Mój sekretny przyjaciel z gwiazd i ja
Kiedy nagle ktoś w ciemnościach wyciąga ku tobie rękę
Rozpala iskierkę, która rozświetla ciemność
I mówi ci, że nigdy już nie będziesz się bał
A wówczas gdzieś w głębi serca czujesz ciepło
Światła, które będzie cię ogrzewać, gdy w nocy zawieje wiatr
Poszukaj na niebie tęczy
Wierzę, że ty i ja
Nigdy nie powiemy sobie "żegnaj"
Bo gdziekolwiek będziesz
Spojrzę się w niebo i zobaczę
Mojego kogoś w ciemnościach
Gdziekolwiek będziesz
Spojrzę się w niebo i zobaczę
Mojego kogoś w ciemnościach
-Jest piękna.
-Dziękuję. Napisałem ją, kiedy się nie widzieliśmy. Dopisywałem za każdym razem coś nowego, aż w końcu udało mi się ją skończyć.
-I pamiętaj, że zawsze będę przy tobie.
-Ja przy tobie też.
Nie wiem nawet, kiedy zasnęłam. Obudziłam się rano w swoim pokoju. Przetarłam oczy.
-Michael?
-Nie siostrzyczko.
-Desmond?
-Zgadłaś.
-Co ty tu robisz?
-Mieszkam.
-Co robisz w moim pokoju?
-A. Przyszedłem ci powiedzieć, że Michael zaprosił cię na piłkę.
-Na piłkę? Jesteśmy dziećmi?
-On najwyraźniej tak się czuje.
-No dobra. Zadzwonię do niego.
-Nie musisz. Siedzi na dole.
-Słucham?!
Zerwałam się z łóżka i cicho przekradłam do łazienki. Ubrałam się, umyłam, uczesałam i zeszłam na dół.
-Cześć Mike.
-Cześć Jess. Gotowa?
-A śniadanie?
-O to się nie martw. Chodź.
Wzruszyłam ramionami i poszłam posłusznie za Michaelem. Zabrał mnie na boisko. Czekali tam już LaToya, Janet, Marlon i Tito.
-Co powiesz na rundkę kosza?- zapytał mnie Mike.
-W szóstkę?
-Tak.
-Nie sądzisz, że to trochę za mało?
-Nie.
-Jakie rozwinięte wypowiedzi.
-Wiem.
Przewróciłam oczami.
-Niech ci będzie.
Okazało się, że ja z Marlonem i Tito wygraliśmy. Mike, LaToya i Janet pogratulowali nam i usiedli sobie na ławce. Ja z Michaelem ćwiczyłam rzuty osobiste. Nagle na boisko weszła banda dziewiętnastolatków.
-A co wy robicie na naszym boisku?!- zapytali Michaela.
-Waszym? Ono jest dla wszystkich.
Nagle obok nas pojawiła się reszta obecnych Jacksonów. Mike dał znak mi i dziewczynom, że mamy się odsunąć.
-Chyba Bóg cię opuścił, że ze mną zadzierasz.
-Wystarczy mi twoja matka- odrzekł Mike.
Nagle zanim się obejrzałam rzucali się na siebie z pięściami. W końcu dali sobie spokój. Wróciliśmy do domu. Michael miał podbite oko. Dałam mu coś, żeby mu nie spuchło.
-Dzięki...
-Zawsze musisz coś sobie zrobić?
Wzruszył ramionami uśmiechnięty. Nagle złapał mnie za rękę i przyciągnął na swoje kolana.
-Jesteś moim aniołkiem.
-Chyba nie z tego końca.
-Wiem co mówię.
Przytknęłam swoje czoło do jego. Nagle zobaczyłam, jak jego twarz zbliża się do mojej. Poczułam nacisk na ustach. Mike ścisnął mnie w pasie i mruknął zadowolony. Zamknęłam oczy i cieszyłam się chwilą. W końcu odsunęliśmy się od siebie. Michael pogłaskał mnie po policzku.
-Tylko teraz mi nie ucieknij.
-Nie ma opcji- znów go pocałowałam.
Kiedy się odkleiliśmy, powiedział:
-Wiesz, ile na to czekałem?
-Pewnie długo.
-Szmat czasu. Kocham cię Jessie.
-Ja też cię kocham. Już nawet lepiej z twoim okiem. Jeszcze jest tylko lekko fioletowe, ale poza tym wygląda normalnie.
-Masz uzdrawiające zdolności królewno.
-A ty chyba powinieneś iść już poćwiczyć głos, prawda?
-Może i tak, ale jutro się mnie tak łatwo nie pozbędziesz.
Odprowadziłam go do drzwi. Zanim odszedł, pocałował mnie długo i namiętnie.
-Dobranoc królewno.
-Dobranoc Mike.
Zobaczyłam tylko, jak znika za płotem. Zanim poszłam spać, wyszłam w szlafroku i piżamie na balkon. Jego balkonik i mój były tak blisko, że mogliśmy się złapać za ręce.
-Ślicznie wyglądasz- odrzekł.
-A ty za to masz ładną koszulę.
-Ty mi ją kupiłaś.
-Wiem.
Uśmiechnął się szeroko.
-Skromna, jak zawsze.
-To cała ja.
-I mam nadzieję, że nigdy to się nie zmieni.
-Nie masz się o co martwić. Przynajmniej na razie.
-Już ja tego dopilnuję. Posłuchaj... powiedziałaś już rodzicom?- pogłaskał się po karku.
-Nie, jeszcze nie. A ty?
-Też nie.
-Chcesz... utrzymać to w tajemnicy?
-Tak chyba na razie będzie lepiej- odrzekł uśmiechnięty- Kocham cię, wiesz?
-Ja ciebie też.
-Idź już spać mój aniołku, żebyś miała siły na jutro.
-Dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc skarbie.
Weszłam do łóżka, przykryłam się pościelą pod samą brodę i zasnęłam, śniąc o dalszym życiu z moim ukochanym muzykiem...